Opiszę tutaj co robiłem i jak się po tym czułem.

Żadna tajemnica, że chorowałem na neuroboreliozę. Pamiętam jak wtedy z gościa, który nurkował, skoczył ze spadochronem (tylko raz bo nie było to dla mnie ani ekscytujące ani straszne tylko zwykłe, za to nurkowanie lof lof ❤️), startował w marszobiegach na około 100km itp. itd. zamieniłem się w takiego co zaczął szybko słabnąć.
W końcu poszedłem na biorezonans (po 2021 po pandemii „modna grypa 19” Polacy odkryli, że to zwykłe badanie i terapia) i tam dowiedziałem się o moczeniu się w soli kłodawskiej, że to dodaje mnóstwo energii.
Jak to robiłem.
Do wanny najpierw sypałem sól kłodawską, potem nalewałem bardzo ciepłej wody, ale żeby sięgała tylko do pasa. Wchodziłem w to i siedziałem dopóki woda nie stała się letnia. Po takiej kąpieli kładłem się na około 20 minut. Po tym czasie szedłem już normalnie na działkę, bez żadnych postojów.












