Używam go do mycia zębów. Jest skuteczny przeciw próchnicy bo zabija bakterie ją wywołującą (streptococcus mutans).
Wykorzystuję olej kokosowy z biedronki. Tam jest wedlug mojej wiedzy rafinowany, na necie możecie znaleźć info żeby stosować nierafinowany. Użyjecie jeśli i co chcecie.
Niektóre kobiety stosują go jako maskę do włosów (nie wiem o co chodzi 🙁 ), a niektórzy ssą ten olej żeby wspomagać swoje zdrowie.
To bardzo fajny sposób na spędzenie czasu na łonie przyrody. Po pierwsze spędza się ten czas w naturalnym otoczeniu. Po drugie coś konkretnego się robi co ma fajny finał. Po trzecie można prosto i smacznie zjeść.
Same zalety!
Poniższy wpis nie będzie standardowo podzielony. A to ze względu, że podaję tu tylko pomysły na kucharzenie no i naukowe wyjaśnienie. Chociaż muszę tu wspomnieć, że oczekiwanie na pyszny wypiek i inne to świetne ćwiczenie, aby dziecko miało niższą preferencję czasu.
Ale przejdźmy już do samych przepisów.
Kowbojska fasolka
Pomysł na kowbojską fasolkę wziął się z naoglądania się westernow
Do jej wykonania potrzebne będą: – puszka fasolki – puszka pomidorów (najlepiej krojonych)
Wymieszaj fasolkę i pomidory ze sobą, podgrzej na ognisku i tyle. Jeśli chcesz możesz potrawę doprawić ulubionymi przyprawami.
Do ich wykonania będą potrzebne: – jak największa cebula – jak najcieńsze plasterki boczku – wykałaczki
Cebulę krój na plasterki, tak aby później można było z niej wyjąć krążki. Następnie takie krążki owij plasterkami boczku. A żeby wszystko się trzymało złącz to wykałaczkami.
NAUKOWO
Pewnie zastanawiasz się co można z takiego kucharzenia polowego wyciągnąć. Jest coś takiego jak niska preferencja czasowa (występująca u inwestorów). Jest to powstrzymanie się od natychmiastowego konsumowania dóbr na korzyść większej korzyści w przyszłości. Plusy z oczekiwania na większe dobro przez dziecko opisałem TU. Dziecko, które uczestniczy w takim przygotowywaniu potraw i czekaniu na finalny efekt uczy się, że warto czekać na większe i lepsze dobro. Tylko trzeba mu to powiedzieć żeby było tego oczekiwania świadome.
Ten czas można poświęcić
na rozmowę z nim (pytanie się go o jego myśli – upraszczam), czyli
tworzenie z nim relacji.
Jeśli rodzic nie ma czasu dla dziecka, ono kiedy dorośnie nie będzie miało go dla niego.
Najpierw definicja
przybliżona. „Zaburzenia somatyczne wywoływane u siebie w celu
uzyskania hospitalizacji” Żeby dowiedzieć się dokładniej
pełnej definicji tego zaburzenia proszę wyszukaj sam ją na necie.
Kim był Munchausen? Był baronem. Baron Munchausen zasłynął z niesamowitych i nieprawdziwych historii jakie o sobie opowiadał. Wydano książki, a nawet zekranizowano jego przygody w kilku filmach. Dziś to czasem jest zaliczane jako science fiction
A czym się objawia w codziennym życiu ten zespół? Tym, że jakiś człowiek zużywa czyjś czas tylko po to żeby z kimś poprzebywać. Takie coś możesz śmiało zauważyć na przykład u lekarza. U takiego siedzą bardzo często starsi ludzie. Pomijając tych co muszą do niego pójść są też tacy co przyszli do niego żeby ktoś z nimi pogadał, zainteresował się nimi, spędził z nimi czas. To właśnie dotknięci tym zespołem.
A jak to się objawia w codzienności? Część z ludzi doświadczyła kontaktu z człowiekiem, który nic nie miał za bardzo do powiedzenia, a mimo tego chciał zabierać mu czas byle go z nim spędzał. Oczywiście należy tu pominąć tych, którzy są już starzy i mają naturalną potrzebę przebywania z kimś.
Sam spotkałem taką osobę nazywaną „panią Krysią” jednak według mnie najlepiej by do niej pasował przydomek „Kryśka nie mam czasu”. Na początku ta osoba była miła do człowieka, później zaczęła obmawiać innych, byle gadała bo miała potrzebę gadania i zabierania mi czasu. „… nie mam czasu” bo za każdym razem tak do niej mówiłem. Rzeczywiście, nie miałem czasu żeby głupot słuchać, wolałem zajmować się czymś mądrym i mądrymi ludźmi. Gadanie o innych to charakterystyczne dla biednych i zawsze negatywnych mózgów. Negatywne mózgi opisałem TU.
Po ich wyglądzie stawiam tezę, że mają w sobie nadprodukcję kortyzolu co opisałem TU
Uwaga! Przedstawione pomysły poniżej nie są propozycjami. Sam musisz osądzić co będziesz robił. Jeśli chcesz spożywać coś, weź pod uwagę możliwe alergie/nietolerancje pokarmowe, które mogą ci zaszkodzić.
Kieruj się zdrowym rozsądkiem!
Las sosnowy, w nim też można śmiało znaleźć jedzonko
Wybierając się do lasu większość ludzi nie jest w ogóle świadoma, że las oferuje mnogość przysmaków. Tylko trzeba o tym wiedzieć, trzeba też wiedzieć jak je przyrządzić żeby były pyszniutkie.
Mniejsi i Więksi
ludzie
Postanowiłem połączyć te działy wpisu. W lesie jest mnóstwo roślin, które można spożywać. Tylko pamiętaj, jeśli wobec czegoś nie jesteś pewny nawet tego nie ruszaj.
Moim ulubionym pokarmem są pokrzywy. Najlepiej zbierać je kiedy są młodziutkie jednak w starszych liście będą jeszcze spoko. Można z nich zrobić wywar, który można pić, można też zrobić z nich placuszki. Jeśli uznasz, że chcesz z nich coś robić i nie wiesz co, internet jest pełen przepisów na ich przerobienie.
Młodziutka pokrzywa
Następnym moim ulubionym pokarmem są liście mniszka lekarskiego. We Francji są nazywane sałatą rukolą (chyba, choć bardzo mi się wydaje). Można je jeść na surowo. Ale nie tylko to w nim lubię. Uwielbiam też syrop z jego kwiatów z dodatkiem goździków (goździk działa przeciwbakteryjnie)
Tylko nie pomyl go z mleczem!
Syrop z mniszka lekarskiego + goździki = pychota
Jeżyna Oczywiście ma pyszniutkie owoce, ale czy wiedziałeś także o tym, że można spożywać jej liście? Tak, można z nich przygotować wywar i pić go. Jeżyna posiada również w sobie witaminę K potrzebną do syntezy osteokalcyny. Jej niedobór wpływa na osłabienie kości. Jeżyna pozytywnie też wpływa na proces odchudzania, tylko mówię. Czemu nie być grubym przeczytasz TU. Poza tym to niezdrowe.
Kasza Tu niespodzianka bo taką kaszę trzeba zabrać ze sobą, ale jeśli mowa o kaszy gryczanej to ma w sobie dużo flawonoidów.
Kasza gryczana + papryka w occie
Dzika róża Posiada w sobie flawonoidy jednak jest chwalona głównie za ilość witaminy C. O witaminie C możesz poczytać TU. Jest jadalna na surowo jednak trzeba pamiętać, aby nie jeść jej nasion. Posiadają włoski, które powodują niemiłosierne swędzenie. Można z niej robić nalewki, konfitury, przepisy znajdziesz w internecie.
Owoce róży psiej (rosa canina), najpopularniejsza w Polsce
Czarny bez To bardzo fajna roślina. Można przetwarzać jej kwiaty jak i owoce. Syrop z kwiatów działa na układ oddechowy. A same kwiaty na krzewie niesamowicie pachną.
Kwiaty czarnego bzu
Jeśli chcesz posadzić u siebie wyrośnięty już krzew czarnego bzu, ale nie masz czasu na kopanie itd. Drobna wskazówka. Gotowy krzew z korzeniami można postawić w miejscu dla niego przeznaczonym i wystarczy bryłę z korzeniami obsypać na przykład chwastami. Te zamienią się w ziemię za kilka miesięcy, a korzenie wrosną w glebę.
Śmieszny obrazek opisujący czynności potrzebne do posadzenia krzewu czarnego bzu (chociaż nie lubię tego tekstu)
Naukowo
Wymienione rośliny (i z tego co wyczytałem wszystkie inne) mają w sobie flawonoidy. Pomagają roślinom mieć piękniutki kolor, pomagają im też żeby nie były podatne na infekcje. No mnóstwo korzyści z nich mają.
A
jak działają na człowieka flawonoidy? Na
przykład opóźniają proces starzenia się, albo działają przeciw
rakowi. Jednak to nie jedyne zbawienne działania. Działają
również pozytywnie na obniżenie ciśnienia, ujędrniają
żyły itp.
Są różne rodzaje flawonoidów, opiszę jedynie dwa jednak pamiętaj, że jest ich więcej. Antocyjany O nich dowiedziałem się jako o pierwszych przy okazji czytania o czeremsze. Powodują poprawę wzroku poprzez stymulację krążenia w gałce ocznej.
Kannaflawiny Lubię je bo pisałem artykuły o leczeniu stwardnienia rozsianego. W sumie głównie dlatego. Ten rodzaj niweluje stany zapalne i działa na szkodę infekcji.
Mnóstwo jest rodzajów flawonoidów, a te wpływają pozytywnie na organizm człowieka. Korzyści z pochłaniania wraz z jedzeniem związków flawonowych jest mnóstwo. Wymienianie ich można zacząć od tego, że są naturalne, a jak naturalne to metabolizują się szybko i w całości. A na tym przede wszystkim warto żeby zależało człowiekowi.
Na samym początku opiszę wpływ grubasistości (wymyśliłem to słowo, fajne prawda?) na obie płcie. Choć jako, że sam jestem mężczyzną i tłuszcz ma na mężczyzn największy wpływ na nich się później skupię.
Wpływ na obie płcie W skrócie, mózg jest o wiele mniej wydajny u grubych. A mówiąc teraz dokładniej (i jak zwykle upraszczając) to nadmiar tłuszczu bierze się z nadmiernego spożywania cukru (alkohol to też cukier). Mózg z kolei żywi się cukrem. Kiedy go nie dostaje działa mniej wydajnie i wysyła sygnał, że trzeba cukier spożyć.
I tak koło się zamyka.
Wpływ na mężczyzn Tu
mogę opisać dużo jednak
skupię się na hormonach i ich wpływie. Po
pierwsze każda komórka tłuszczowa jest producentem estrogenu
(żeński hormon płciowy). Co za tym idzie, każdy gruby facet
(niechętnie nazywam takich mężczyznami) to w jakiś sposób
kobieta. Statystycznie mężczyźni są bardziej agresywni, a
kobiety bardziej ugodowe. W takim
razie czego można spodziewać się po grubym? Nie
wiadomo. Osobiście
nie lubię robić interesów z pasibrzuchami, także natknąłem się
na opinie kilku inwestorów, którzy patrzą na wygląd człowieka.
Z grubymi nie chcą robić interesów
Czyli na tę chwilę podsumowując: 1. Gruby ma mniej wydajny mózg. 2. Nie wiadomo jak będzie się zachowywał, czy jak kobieta czy jak mężczyzna, nie wiadomo. 3. Część ludzi nie chce robić interesów z grubymi.
Same minusy.
Dalej Sami możecie sprawdzić jak grubasistość wpływa na lokalną społeczność. Dobrym przykładem dla mnie jest Warszawa i socjalistyczny Radom. Wpływ socjalizmu na przykładzie eksperymentu Calhoun`a W Warszawie tylko czasem widziałem kogoś grubego. Z kolei w Radomiu (gdzie większość kocha socjalizm) co drugi jego obywatel samiec jest gruby lub zaczyna być takim. Jest tego efekt. Radom powoli wyludnia się.
Historyjka na koniec Kilka lat temu poszedłem do urzędu skarbowego czegoś się dowiedzieć. Obsługiwała mnie niesamowicie gruba urzędniczka. No taka Jabba z Gwiezdnych wojen. Tak jak wiem, że jest kilka powodów, przez które ma ktoś większą masę (kobieta, która była w ciąży, człowiek co ma więcej lat i metabolizm mu zwalnia, ktoś kto bierze leki) to po niej było widać, że się zapuściła. O tym czemu urzędnicy tyją napisałem TU Udzieliła mi informacji, ale przeczuwałem że skoro była tak gruba to mogła zjeść jakąś jej część. Po powrocie do mieszkania kolega przez internet uświadomił mnie, że jest trochę inaczej. Jabba
Przepraszam za jakość zdjęcia, krzesło ufundowałem na jednej z uczelni w Polsce
Termin wywodzący się z angielskiego gamification. To bardzo fajne narzędzie do samo-motywowania się przez ludzi przy wykonywaniu nawet nudnych zajęć. Poniżej dam tylko po jednym przykładzie jej zastosowania przy dużych i małych ludziach, w których sam uczestniczyłem. A części naukowo tutaj nie będzie. Inne sposoby jej zastosowania zależą jedynie od Twojej wyobraźni.
2008 rok – po raz pierwszy zetknąłem się z przyznawaniem punktów na tym kursie – było bardzo gorąco
Nie pamiętam kiedy dokładnie zetknąłem się z tym terminem jednak pamiętam kiedy zetknąłem się z jego „mechaniką”. Był to rok 2008 kiedy to z kolegami wykonywaliśmy momentami nudne czynności i dopingowaliśmy się przyznawaniem „punktów do lansu”. To była bardzo subiektywna ocena kto ile aktualnie zdobył jednak bardzo nam pomagała w cięższych chwilach. Co ważne, każdy mógł je przyznać.
Duzi ludzie U nich sprawa jest prosta, wystarczy żeby nawet jedna osoba zaczęła takie punkty z rzadka przyznawać podczas czegoś mozolnego i miała drugą osobę, która zacznie to naśladować. Wtedy przychodzi więcej ludzi, którzy naśladują daną pozytywną czynność.
To zwykła psychologia. Zawsze potrzebny jest pierwszy naśladowca żeby następni ludzie przyłączyli się do danego „wydarzenia”.
Spróbuj 🙂
Mali ludzie Raz byłem opiekunem na koloni w górach. Moja była grupa dziewięciu 11 latków i jednego 10 latka. Mimowolnie zacząłem przyznawać chłopakom „punkty do lansu” co bardzo im się spodobało. Tak bardzo, że sami zaczęli sobie je przyznawać ja już nie musiałem w tym uczestniczyć.
Dodatkowo całą kolonię wpajałem im poczucie sprawczości (o sprawczości możesz poczytać TU). Że każdy na wycieczce musi nosić swój plecak bo jak spadnie (nie daj Boże) i będzie musiał sam czekać na pomoc to dalej będzie miał wodę do picia, jedzenie i kurtkę. Będzie mógł sobie sam pomóc, jeśli będzie mógł działać. Zabawnie się stało podczas wycieczki, kiedy równoległa grupa dziewczynek poprosiła moich chłopaków żeby ponieśli im plecaki… odmówili. 😀 Kiedy byłem wolontariuszem często mówiłem NIE, tylko mówię. W każdym razie idąc na górę żaden nie narzekał tylko nawzajem motywowali się przyznając sobie punkty.
Tak więc
niesamowicie polecam grywalizację jako skuteczne narzędzie do
samo-motywowania się ludzi. To niesamowicie skuteczne narzędzie w
walce z mozolnością i nudą jakiegoś czasu.
Zdarzenie to zaczęło się 13 września 2005 roku w grze World of Warcraft.
Jego przebieg polegał na tym, że kilku wojowników (sterowanych przez graczy) atakowało lokację gdzie był potwór zarażający powolną utratą punktów życia. Finalnie został pokonany, bohaterowie uleczeni i wszystko byłoby w porządku gdyby nie jeden szczegół. Bohaterowie mieli zwierzaki, które też zostały zarażone. To właśnie za ich sprawą choroba utraty punktów życia została rozprzestrzeniona.
Grafika z World of Warcraft
W tym wpisie chcę skupić się na społecznych zachowaniach graczy w czasie tej pandemii (finalnie zginęło około 4 000 000 postaci). Wymienię je po kolei. 1. Jedni zarażeni zaczęli żyć w odosobnieniu żeby nie zarażać innych. 2. Drudzy zdrowi też izolowali się żeby nie zostać zarażonymi.
To jest najciekawsze 3. Trzeci zarażeni zaczęli grasować żeby zarazić jak najwięcej graczy.
To był ciekawy przypadek zachowań w społeczeństwie podczas epidemii, który zainteresował naukowców i pozwolił im na obserwację. Weźmy teraz zagrożenie chorobotwórcze z realnego życia. Są takie osoby, które zarażone wirusem HIV (eksperymentalnie jest już uleczalny) współżyją bez zabezpieczeń z innymi mając świadomość swojej choroby. Narażają w ten sposób kolejne życia na ich fizyczną likwidację.
Corrupted Blood było naprawdę ciekawym zjawiskiem pomagającym w obserwacji społecznych zachowań. Wnioski z całego zdarzenia mogą pomóc każdemu na lepsze przygotowanie się na podobny wypadek w prawdziwym życiu.
Biorąc też powyższe pod uwagę warto zainteresować się nawet minimalnie tematem prepperingu, czyli przygotowaniami na trudne czasy. Wszystko po to, aby uniknąć potencjalnego przyszłego zagrożenia.
Więksi ludzie To bardzo fajne kiedy można odpocząć sobie po jakimś wysiłku. Najlepiej w ciszy, a najlepiej zrobić to w lesie (ze względu na fitoncydy – fragment „naukowo”). Bardzo dobrym pomysłem jest nawet przespanie się w lesie choćby jedną noc żeby nawdychać się ich bardzo dużo Pomocne będą w tym owiane sławą hamak i reszta do niego. Jednak jeśli ich brak nic straconego! Równie dobrze do tego nada się karimata rozłożona na ziemi, lub w ostateczności usypane liście, na których można ciepło się położyć.
Kiedyś znalazłem kawały kory ze spróchniałej sosny i uznałem, że wybuduję z nich swoje małe schronienie na noc
Mniejsi ludzie Rozwijające się małe dzieci i ludzie z różnymi dysfunkcjami umysłowymi potrzebują ciszy. To w niej możliwy jest odpoczynek dla obciążonego mózgu. Obecnie jesteśmy wystawieni na mnóstwo alarmujących dźwięków (ryczące pojazdy, głośna muzyka itd. sam wiesz lepiej co Cię otacza 🙂 ). Tak więc zaserwowanie ciszy takiemu mózgowi wpływa na niego zbawiennie.
Wspomnienie: Pamiętam jak mieszkałem na osiedlu (nie powiem gdzie bo wstyd) obok bloku, gdzie była patola. Co sobotę puszczali głośno muzykę z balkonu zamiast ją puścić obok siebie bo stali przed klatką, no ale nie można wymagać od nich myślenia. Skutecznie dbali żeby ich mózgi nie były za duże, to trzeba im przyznać.
Zdjęcie zrobione podczas zajęć dla autystyka, podczas których nauczył się sam jeść jagody i robić supełek (niestety nie mam za dużo zdjęć z tych zajęć)
Naukowo Nawet dwie godziny ciszy dziennie powoduje wzrost neuronów w mózgu. Po raz pierwszy zaobserwowano to u szczurów poddanych działaniu ciszy. Po jakimś czasie sprawdzono jaki miało to na nie wpływ. Zaobserwowano wzrost komórek mózgowych w hipokampie (odpowiada za emocje, orientowanie się w terenie itd.). Jednak taki wzrost jest tylko możliwy w ciszy. Co za tym idzie możliwa jest regeneracja komórek mózgowych dzięki niej.
Środowisko życia myszy. Na zdjęciu John Calhoun. – zdjęcie z wikipedia.org
Był przeprowadzony w latach od połowy `68 do `72 XX w. w USA. Polegał na sprawdzeniu na myszach jak zadziała na nie wszystko „za darmo”. Myszy miały zagwarantowane materiały do budowy miejsc do spania, jedzenie, wodę i wszystko inne czego potrzebowały do życia.
Na początku do pomieszczenia zostało wpuszczonych 8 myszy (4 samice i 4 samce). Najpierw poczuły się nieswojo jednak po krótkim czasie zaczęły tam normalnie funkcjonować. Zaczęły się rozmnażać, ich populacja zwiększyła się w końcu do 2200
Okazało się, że z postawionych u myszy siedmiu karmidełek te korzystały tylko z jednego. Walczyły ze sobą często o niego mimo że stało jeszcze sześć takich samych. Po jakimś czasie samice zaczęły być coraz bardziej agresywne, zaczęły tym upodabniać się do samców. Ci z kolei powoli tracili zainteresowanie jakąkolwiek formą agresji. I teraz się zaczyna.
Samice zaczęły porzucać młode, a po jakimś czasie przestały je w ogóle rodzić. Nie dopuszczały też do siebie samców. Zaczęły być wobec nich nawet agresywne. Ci z kolei z braku samic i rosnących potrzeb seksualnych zaczęli zaspokajać się między sobą. Wytworzyła się też u samców generacja „pięknisiów”, czyli myszy – samców, którzy uważali żeby nie mieć żadnych blizn, mieć ładne futerka i ogólnie dbać o swój wygląd.
Po ponad czerech latach takiego rozdawnictwa ostatnia mysz umarła. Eksperyment był przeprowadzany na jeszcze innych zwierzętach, efekty były takie same.
Teraz przenieśmy to na ludzi. 1. Czasami (rzadko) w związku z tym słyszałem, że myszy są małe a ludzie duzi dlatego nie można tego porównywać. Tylko, że stosując analogię to słoń jest duży, a człowiek przy nim mały. Wychodzi na to, że człowiek jest zbyt średni – to głupota według mnie.
2. Karmidełka – myszy korzystały z jednego karmidełka resztę ignorując. Tak samo jest u ludzi, jeśli każdy człowiek jest inny to musi stosować adekwatne do siebie rozwiązania. Jednak w socjaliźmie (promować socjalizm to wstyd), gdzie jest mnogo od socjalu ludzie zaczynają korzystać z tych samych rozwiązań (państwowy NFZ, obowiązek szkolny, emerytury, renty), mimo że obok nich jest nawet wielka okazja żeby zyskać (mieć ułatwienie w życiu, mieć więcej pieniędzy itd.). Przy okazji dam odnośnik TU do wpisu o giełdach kryptowalut.
3. Zachowania homoseksualne – (tu ktoś może poczuć się urażony za co przepraszam, nie jest to moją intencją) w populacji przyjmijmy, że homoseksualistów naturalnie jest 5%. To są spoko ludzie, a jedyna różnica między nimi a hetero jest taka, że wolą przedstawicieli takiej samej płci. A jak wynika z eksperymentu Calhoun`a liczba rzeczonych zachowań zwiększa się wraz ze rozrostem socjalu. Weźmy za przykład Wenezuelę 2019, tam heteroseksualni mężczyźni stają się homoseksualnymi prostytutkami żeby mieć na jedzenie. Przy okazji pozdrawiam beneficjentów 500+ odsetki, zagrzybione mieszkanie+ itd. Ich dzieci lub wnuki (jeśli będą utrzymywane z socjalu) mają większą szansę dopuszczać się takich zachowań (potwierdzone badaniami).
4. Samice zaczęły porzucać młode – w Wenezueli 2019 kobiety zaczęły „wypraszać” swoje potomstwo z domów na ulice bo nie są w stanie ich, najmłodszych dzieci i siebie wyżywić. Na ulicach mają większe szanse przeżyć.
5. Samice zaczęły być agresywne jak normalnie były samce – feministki jak zauważyłem często są agresywne.
Chciałem tylko dodać ten obrazek bo jest śmieszny xD
6. U samców wytworzyła się generacja „pięknisiów” – możesz rozejrzeć się wokoło, jeśli znajdziesz się w tłumie ludzi wypatrzysz takich.
Wniosek. Z takich eksperymentów można wiele się dowiedzieć nawet bez robienia głupot na danej populacji ludzi. Niestety to jest co jakiś czas na ludziach powtarzane.
W tej książce przeczytałem po raz pierwszy o tym badaniu (jej recenzja)
W latach `70 XX
wieku w USA dwie badaczki (Ellen Langer i Judith Rodin)
przeprowadziły badanie w domu spokojnej starości. Polegało ono
na sprawdzeniu jak sprawczość wpływa na człowieka.
Rozdano pensjonariuszom z drugiego i czwartego piętra po kwiatku w doniczce. Jednak tu była już różnica. Ci z drugiego piętra mogli tylko podziwiać go a opieką (podlewanie, obracanie do światła itp.) mogły zajmować się tylko pielęgniarki. Z kolei ci z czwartego piętra sami musieli troszczyć się o niego.
Po półtora roku kiedy badaczki wróciły zobaczyć jak badanie wpłynęło na pensjonariuszy zdziwiły się bardzo. Na czwartym piętrze śmiertelność spadła oraz jakość życia poprawiła się.
Dzięki temu badaniu dowiedziono, że kiedy człowiek ma nawet małe poczucie sprawczości jego życie potrafi się wydłużyć i ulec poprawie.
A w tej książce przeczytałem dokładniejszy opis badania