Archiwum kategorii: Naukowo

Przysługi

To ciekawy w swojej formie język miłości.
Żeby poznać co druga osoba lubi żebyś Ty to zrobił trzeba obserwować jej reakcje.

Jak okazywać drugiej osobie uwagę tym językiem miłości?
Najprościej to zrobić coś za nią czego nie lubi robić.
Przykładem niech będzie proste wyrzucenie śmieci, albo naprawienie spłuczki (albo wezwanie fachowca, który ją naprawi). Jeśli tego „przysługowiec” (właśnie wymyśliłem tę nazwę, fajna prawda?) za bardzo nie lubi, a Ty go w tym wyręczysz to będziesz dla niego bohaterem (albo zwyczajnie będzie Cię bardzo lubił).

A co jeśli będziesz narzekać (ogólnie grymasić) na daną czynność, z której wyręczasz przysługowca?
Przysługowiec będzie odczuwać dyskomfort, że sprawił Ci trudność.
Będzie później unikać twoich przysług, a prawdopodobnie też Ciebie.

Dotyk

Dotyk to też ważny dla mnie język miłości bo to mój drugi język po wspólnym spędzaniu czasu (poczytasz o nim TU)

Ciekawostka na początek:
„Dotykowcy” czują bardziej dotyk.
Co za tym idzie (chyba, bo tu nie jestem pewny) czują trochę bardziej ból.
Na samym końcu opowiem czemu troszeczkę (mimo, że w drugiej kolejności jestem „dotykowcem”), troszeczkę mniej czułem ból.

Najpierw powiem jak takiemu komuś okazywać uwagę żeby czuł się doceniony.
Wystarczy go musnąć, pogłaskać, przytulić etc. Naprawdę niewiele, a dla niego tak wiele.
Jaki jest efekt u „dotykowca” nawet tak małego dotykania?
Kiedyś spytałem jednej kobiety czy mogę dotknąć kawałka jej rękawa (zajmowałem się wtedy szyciem).
Pozwoliła mi na to, więc go dotknąłem.
Jaki jest tego efekt?
Polubiłem ją bardzo, a przez to jej męża. 
Dotakowo mają ogromną wiedzę, którą się dzielą.
Lubię ich.

A co jeśli „dotykowiec” nie jest przez danego człowieka w ogóle dotykany?
Wtedy taki człowiek wysyła mu sygnał, że nie chce jego obecności. Nie jest ona dla niego „fajna”.
Też „dotykowiec” nie jest zbyt skory do dotykania obcych. No chyba, że kogoś lubi to podświadomie (albo świadomie) okazuje swoją radość podczas wspólnego dotyku.

A teraz wyjaśnię czemu za bardzo nie reagowałem na ból mimo, że w jakiejś części jestem „dotykowcem”.
Chorowałem na boreliozę, która po czasie zmieniła się w neuroboreliozę.
Tym samym troszkę „zwaliła” mi nerwy, czyli czucie.
No i to część historii (resztę może opowiem, jeszcze nie wiem).


Wspólnie spędzony czas

Kiedyś jak odwiedziła mnie koleżanka rozpaliłem małe ognisko na spacerze i tak sobie przy nim siedzieliśmy i wtedy mogłem jej śmiało słuchać

To jeden z pięciu rodzajów języków miłości.
Dla mnie osobiście jest on bardzo ważny bo to mój najpierwszy sposób wyrażenia mi uwagi przez drugą osobę, który uwielbiam.
A dokładnie to uwielbiam jak ktoś ze mną coś robi (może być nawet wspólne siedzenie przy ognisku).

A jak za okazywanie komuś uwagi w ten sposób się zabrać?
Wystarczy nawet raz na tydzień nawet na godzinkę poświęcić uwagę tylko na takiego czasownika (tak będę takich ludzi nazywał). W tym momencie taki ktoś będzie się czuł w pełni doceniony i będzie się tak czuł nawet długo po tym czasie.

Tylko uwaga!
Nie wolno w tym czasie tylko dla czasownika sięgać po telefon albo zajmować się czymś innym (na przykład sprzątaniem).
Przez takie działanie czasownik nie będzie się czuł doceniony i zacznie się izolować od kogoś kto nie okazuje mu uwagi.

Języki miłości

Języki miłości to coś bardzo ważnego dla każdego człowieka, bo każdy człowiek ma jeden albo kilka takich języków.
To sposób w jaki ktoś odczuwa uwagę jaką drugi człowiek mu okazuje (będę ich nazywał pierwszy i drugi). Kiedy jest/są niezaspokojony/e (albo olane) przez drugiego to pierwszy czuję się ignorowany, choćby drugi „dwoił się i troił”.
Jest ich pięć:

  • wspólnie spędzony czas
  • dotyk
  • przysługi
  • słowa
  • prezenty
    Opiszę je w kolejnych podstronach.

Choleryk – ekstrawertyk

Choleryk to często naturalny przywódca.
Jest nastawiony na wykonanie zadania/celu.
Jest wybuchowy i szybko reaguje (często za bardzo).

Pozytywne cechy choleryka
Jest energiczny, efektywny, sprawia, że „sprawy idą do przodu”. Naturalny lider, sprawdza się w szybkim podejmowaniu decyzji.

Negatywne cechy choleryka
Łatwo się denerwuje jak coś nie idzie po jego myśli.
Próbuje „rządzić” (chyba, że to jego funkcja to bardzo OK).

Choleryk to jedna z dwóch osobowości ekstrawertycznych. To oznacza, że swoje emocje uwalnia na zewnątrz siebie.

Grzegorz Braun to dla mnie dokładny przykład choleryka (poza tym czasem lubię go słuchać)

Sangwinik – ekstrawertyk

To moja druga osobowość tuż po flegmatyku (o flegmatyku przeczytasz TU).

Sangwinika cechuje radość

To jedna z dwóch ekstrawertycznych osobowości.
Charakteryzuje się dużą orientacją na ludzi. Sangwinik uwielbia wchodzić w interakcję z innymi.
Łatwo się zapala do uprawiania jakiejś aktywności (potwierdzam, na koncie mam ileś tam sportów ekstremalnych).

Zalety sangwinika
Bezsprzecznie dusza towarzystwa, sprawdza się w pracy z ludźmi.
Okazuje wprost swoje emocje, to jak kogoś lubi albo nie zwyczajnie mu to powie (mam tak, zwykle jak kogoś nie lubię to mu to mówię).
Sangwinik jest otwarty na nowe znajomości .
Sangwinik nie przejmuje się zbytnio codziennymi problemami.

Młody duchem, lubi radość.

Wady sangwinika
Ogólnie twierdzę, że sangwinik nie ma wad (a teraz na poważnie).
Często jest postrzegany jako lekkoduch.
Jego relacje z innymi ludźmi najczęściej nie są głębokie, raczej są płytkie.
Sangwinik ma marne szanse żeby zapamiętał czyjeś imię, za to zapamięta jak ktoś był ubrany i czym się zajmuje.

Melancholik- introwertyk

Melancholik należy do grupy introwertyków.
W swoim działaniu jest dokładny, zwraca uwagę na szczegóły.
Plusy melancholika
Jest pracowity, tak więc w szkole najczęściej nie będzie mieć problemów, tak samo w pracy będzie bardzo dokładny.
Określany jest jako perfekcjonista.

Wady melancholika
Jako pierwsze wymienię to co według mnie do końca nie jest wadą.
W konflikcie z kimś opiera się głównie na logice (tylko są jeszcze trzy osobowości w sposobie mówienia, ta logika też od tego zależy).
Często marudzi na jakąś niedoskonałość.

Poznałem melancholików pracujących jako prawnicy, architekci, programiści, pracujących z nutami (upraszczam) i tym podobne.

Flegmatyk – introwertyk

Uwaga, uwaga!
To moja najpierwsza osobowość.
Ludzie składają się z jednej lub dwóch osobowości.

Flegmatyk to moja pierwsza osobowość stąd moje zdjęcie

Czym pozytywnie charakteryzuje się flegmatyk?
Flegmatyk niesamowicie często jest spokojny, pamięta o przyjacielu/łach, w nawiązaniu relacji nie jest pochopny, bardzo łagodny, ostrożny (fajnie by było gdybym zawsze był ostrożny) i sympatyczny.
Dobra, było pozytywnie to teraz wady tego typu.
Flegmatyk jest powolny w działaniu. Wspomniałem wcześniej, że pamięta o bliskich mu ludziach co też oznacza, że jest pamiętliwy (nie za bardzo się z tym zgadzam… no dobra pamiętam niektóre rzeczy kilkadziesiąt lat wstecz, serio).

I teraz zakończenie o flegmatyku.
Flegmatyków podobno jest większość w populacji.
Flegmatycy często wymyślają sposoby, które ułatwiają życie.

A teraz żeby nie trzymać Cię w domysłach.
Moje osobowości:

  • flegmatyk – jak masz przyjaciela flegmatyka to tak jakbyś wygrał życie (flegmatyk będzie o Tobie pamiętał),
  • sangwinik – jak masz przyjaciela sangwinika… to tak jakbyś w ogóle nie miał przyjaciela (więcej o sangwiniku znajdziesz TU).

Osobowości

To wstęp do 4 typów osobowości, z których korzystam (i prywatnie i w pracy z ludźmi). Chcę się z Tobą tą wiedzą podzielić.

Każdy człowiek jest przedsawicielem jakiejś osobowości.
Są one wyszczególnione, ale w tym akurat wpisie omówię tylko dwie główne, w następnych opiszę cztery bardziej szczegółowe.

A tymi głównymi są

  • introwertyk
  • ekstrawertyk

INTROWERTYK
Najpierw suchy fakt.
W populacji introwertyków jest mniej więcej tylko 1/3.
Introwertyk „czerpie energię” z wewnątrz siebie. Co oznacza, że introwertyk może przebywać samotnie nawet długie miesiące i lata. Taki rodzaj ludzi naprawdę nie potrzebuje do funkcjonowania bodźców z zewnątrz.
Introwertyk jako osoba, która jest z natury spokojna jest lepszym obserwatorem, „widzi” o wiele więcej dyskretnych sygnałów (jako introwertyk słabo to potwierdzam).

Pomijając stan chaty, idealne miejsce do zamieszkania dla introwertyka

EKSTRAWERTYK

Ekstrawertyków w populacji jest około 2/3
Ekstrawertyk czerpie energię z kontaktów z innymi ludźmi. Dlatego też żeby dobrze funkcjonować musi mieć kontakt z innymi, traci z kolei energię kiedy jest sam. Nie może przebywać samotnie.
Ekstrawertyk jest otwarty na zmiany, żywiołowy, gadatliwy (rozumiem to jednak za bardzo nie pochwalam tego).

Eksperyment więzienny

Dokładnie to nazywa się Stanfordzki eksperyment więzienny.
Przeprowadzony na początku lat `70 XX w. w piwnicach uniwersytetu Stanford.
Głównym badaczem i pomysłodawcą tego eksperymentu był Philip Zimbardo.

Oryginalnie miał trwać 2 tygodnie, a został przerwany już 6 dnia.
Jego przebieg wyglądał następująco.

Pierwszego dnia
„Więźniowie” (tak ich będę później nazywał tak jak „strażnicy”) byli ubrani w jednolity sposób, a do tego na głowach jako czapki nosili damskie pończochy co miało ich maksymalnie upokorzyć.
Na ubraniach mieli numery identyfikacyjne, którymi mieli się do siebie zwracać. Do strażników zaś mieli zwracać się sformułowaniem pełnym szacunku.

Drugiego dnia
Wybuchł bunt więźniów.
Zabarykadowali się w celach, pozdejmowali upokarzające nakrycia głowy i pozrywali z ubrań numery identyfikacyjne.
W wyniku tego buntu strażnicy potraktowali więźniów dwutlenkiem węgla z gaśnicy żeby ich spacyfikować.
Po czym zszokowani więźniowie zostali rozebrani, odmówiono im posiłków, a inicjatorów buntu umieszczono w karcerze.

Też drugiego dnia więzień 8612 zaczął być bardzo chwiejny emocjonalnie w wyniku czego badacze wypuścili go.
Więźniowie zaczęli myśleć, że to nie eksperyment tylko prawdziwe więzienie.

Trzeciego dnia pozwolono na odwiedziny rodziny lub/i przyjaciół.
Aby więźniowie dobrze wyglądali pozwolono im się umyć i zjeść obfity posiłek.
W odwiedzinach mogły uczestniczyć tylko dwie osoby przez 10 minut i w obecności strażnika.

W nocy trzeciej doby więźniowie mieli uciec za sprawą wypuszczonego 8612 jednak jeden ze strażników podsłuchał plan ucieczki i wszyscy (strażnicy, badacze) postanowili ją udaremnić.
W tym celu rozebrano więźniów, skuto ich razem i założono im na głowy worki.
Jak się później okazało nikt się nie włamał po więźniów.

Za to Zimbardo odwiedził jego kolega Gordon Bowel, który zauważył że badacze zbytnio angażują się w eksperyment. Jednak Zimbardo zignorował jego uwagę.
A sami strażnicy w akcie zemsty nasilili swoje prześladowania względem więźniów.

Czwartego dnia więźniów odwiedził katolicki ksiądz (były kapelan więzienny).
Jego spotkanie z każdym z nich miało na celu ustalenie wpływu stworzonej atmosfery.

O matko, ciężko mi się to opisuje bo widzę to w zachowaniu większości Polaków.

Piątego dnia odbyła się komisja, która miała rozważyć wcześniejsze zwolnienie każdego z więźniów.
Mimo, że komisja nie określiła kiedy wyda decyzję o zwolnieniu (decyzja mogła być za rok, za 5 lat, za 100 lat, niewiadomo) więźniowie zgodzili się na to.

Szóstego dnia eksperyment przerwano.
Strażnicy dopuszczali się coraz bardziej gorszących praktyk, a badacze zbytnio angażowali się emocjonalnie.

Po zakończeniu eksperymentu uczestnicy otrzymywali pomoc psychologiczną jeszcze przez 10 lat żeby któryś nie popełnił samobójstwa w jego wyniku.

Strażnicy i więźniowie dzielili się na kilka typów.
Strażnicy dzielili się na:
1. Twardych, ale sprawiedliwych – propsuję mocno
2. Starali się oddawać drobne przysługi więźniom – to też jest ok.
3. Znęcali się nad więźniami – jakbym stwierdził, że dobrze byłoby takich połamać za… a tak po prostu żeby zmądrzeli, to ktoś mógłby zyskać o mnie złe mniemanie, a tego nie chcę. Dlatego tylko napiszę, że dobrze byłoby takich przytulić i wytłumaczyć im, że źle robią.
Więźniowie z kolei dzielili się na:
1. Stawiali się strażnikom i bili się z nimi
2. Niektórzy załamywali się
3. Potulne, takie baranki co robiły wszystko co władza powiedziała.


POWTÓRKA W XXI WIEKU

Powtórka pierwsza widoczna była w Iraku, gdzie część USAńskich żołnierzy znęcało się nad więźniami (w czym przodowały kobiety).

Druga powtórka odbyła się w 2020 roku.
Skupię się tu na Polsce i zacznę od końca.
3. Potulne, takie baranki co robiły wszystko co władza powiedziała.
Jakiś kolo powiedział, że trzeba nosić maseczki bo niebezpieczeństwo, to Polaki nosiły maseczki ze strachu.
Były dopłaty za dopisanie wirusa z koroną do diagnozy, to takie dopiski zaczęły się pojawiać.
Respiratory niszczyły zdrowie „zdrowym” ludziom (czyli tym, którzy ich nie potrzebowali), ale były, było takie zarządzenie z góry (u góry też są ludzie, czasem głupi… i niemoty ich słuchają bo same nie myślą bo najpewniej nie mają mózgów i ślinią się uśmiechając głupio, taka mała zgryźliwość) i były dopłaty. To podłączano ich bezmyślnie hurtowo do respiratorów niszcząc im zdrowie.
2. Niektórzy załamywali się.
Liczba samobójstw podczas lockdown`u gospodarki co nieco wzrosła (nie wiem ile dokładnie, przepraszam za niewiedzę).
1. Stawiali się strażnikom i bili się z nimi.
Czasem można kogoś było zobaczyć kto kieruje się logiką, danymi, badaniami i tym podobne zamiast tym co jakiś kolo w telewizji powiedział (nie oglądam telewizji). To wszystko na początku było niepopularne.
Potem były protesty takich, a do nich zaczęli przyłączać się już inni.
Z tego co zauważyłem takich jest zawsze na początku mało, z czasem ich liczba rośnie.