Archiwum kategorii: OUTOODR

Kolory

Świat dookoła obfituje w różne kolory.
Zmieniają się też w zależności od pory roku.

W tym wpisie poświęcę uwagę MNIEJSZYM LUDZIOM, a dokładnie dzieciom. Bo to je w największym stopniu dotyczy nauka kolorów i co one powodują. Jednak nie będę tu oddzielał żadnego tekstu dla żadnej grupy ludzi.

Tak więc
Do dzieła!

Zielony

Zielony jest las.

To kolor, który nas otacza (pod warunkiem, że nie siedzi się ciągle w mieście). Zielone są na wiosnę trawy, liście drzew i tym podobne.
Dzięki temu bogactwu zieleni można w bardzo fajny sposób nauczyć dziecko jak wygląda ten kolor.
A co kolor zielony powoduje?
Uspokaja układ nerwowy.
Jeśli chcesz się uspokoić pospaceruj trochę po lesie.
Często ten kolor w szpitalach towarzyszy pacjentom (pomalowane ściany na zielono albo ubrania pielęgniarek są w tym kolorze). To powoduje zmniejszenie odczuwanego bólu.

Biały

Czarny bez ma białe kwiatki.

Najczęściej ten kolor jest spotykany w zimę z okazji śniegu. Jednak można to też znaleźć na wiosnę lub w lato.
Kolor biały to zbiór wszystkich kolorów (upraszczam), który bardzo słabo się nagrzewa od promieni słonecznych.
Można to bardzo fajnie wykorzystać ubierając się na bardzo jasno w słoneczny dzień.

Czarny

Owoce czarnego bzu są czarne

A skoro był przed chwilą biały to teraz czarny.
O czarnym za wiele nie mogę napisać choć czytałem o nim jak wpływa na człowieka.
Najłatwiej można zaobserwować jego absorpcję cieplną. Najszybciej nagrzewa się od promieni słonecznych.

Czerwony

Papryka

Ten kolor działa na człowieka pobudzająco.
Dobrym pomysłem jest pomalowanie jakiegoś przechodniego pomieszczenia tą barwą.
Złym z kolei pomysłem będzie pomalowanie pomieszczenia, w którym się przebywa. Kolor czerwony działa na układ nerwowy pobudzająco, przez co po jakimś czasie w takim pomieszczeniu człowiek może się stać nawet agresywny.
Można go znaleźć najczęściej dzięki warzom/owocom i kwiatom.


Pomarańczowy

Kolor pomarańczowy powoduje u człowieka zwiększenie stopnia optymizmu.
Najczęściej można to (zwiększenie dobrych humorów) zauważyć u uczestników ognisk.

Brązowy

Wybrałem to zdjęcie ze względu na brązowe igły na ziemi

Znalazłem jedynie informację, że brąz uspokaja układ nerwowy.
Może to powodować coraz większe uspokojenie aż do przygnębienia. Zupełnie wydaje się bezpieczny w tym kolor zielony.

Zabawa na słońcu

Jest kwiecień, słońce coraz mocniej świeci, dni są coraz dłuższe i cieplejsze, aż chce się wyjść na zewnątrz i z tego dobrodziejstwa skorzystać.
W 2020 roku trochę o to ciężko, ale wyobraź sobie to.

W tym wpisie skupię się głównie na częściach mniejsi ludzie i naukowo.

WIĘKSI LUDZIE

Rekreacja na słońcu jest bardzo fajna.
Można schować się w cieniu ( 😀 ) i rozpalić ognisko.
Serio
Wolę schować się w cieniu podczas słońca i uciąć sobie drzemkę.
Tak też wyglądała moja praca w mojej pierwszej firmie kiedy już wszystko zrobiłem i tylko musiałem czekać aż mi włókna zafarbują się. Możesz na ten czas wywiesić pranie żeby wyschło.
Głównie spanie w tym czasie przychodzi mi na myśl bo wtedy jest ciepło.

Tak wyglądała od razu po barwieniu juta

MNIEJSI LUDZIE

Tu mogę zaproponować mnóstwo.

Tylko najpierw najważniejsze to pamiętaj, aby założyć dziecku czapkę żeby nie wyskoczyło na słońce z gołą głową.

Ok, zaczynam.
Na początku można wykorzystać światło i możliwość robienia cienia.
Trzeba tylko zaznajomić się na początku jakie figury można zrobić z dłoni żeby cień z nich tworzył określony kształt.
I do dzieła!
Oboje pokazujecie dłońmi co wymyślicie

Jaka z tego korzyść?
Dziecko (albo osoba z dysfunkcją) ćwiczy małą motorykę, czyli poruszanie dłońmi i palcami.

Mój cień 😀

Kolejną aktywnością wykorzystującą słońce jest odkrywanie jak się nagrzewają kolory.
Tak, kolory.
Można dziecku podać flamastry i zacząć z nim tworzyć pomalowane kwadraty, trójkąty, kółka, co tylko dusza zapragnie.
Przy okazji można nauczyć dziecko różnych figur geometrycznych

Już wspominnałem, że ubieram część garderoby czarną żeby było mi ciepło

Jaka z tego korzyść?
Dziecko poznaje, że różne kolory mają różną absorpcję termiczną. Może mu się to w przyszłości przydać.

NAUKOWO

Na tą część czekałem pisząc ten wpis.

Wystawiając się na promienie słoneczne bezpośrednio człowiek zaczyna produkować witaminę D.
Jest ona potrzebna do „ładnej” budowy kości.
Ale to nie wszystko!
Jest również potrzebna by mieć dobrą pamięć i uczyć się.
Jak wykazał prosty eksperyment na myszach, pozbawienie ich tego elementu na 20 tygodni skutkowało gorszą pamięcią i gorszą zdolnością do uczenia się.
Jest jeszcze kilka korzyści płynących z prawidłowego poziomu witaminy D jednak nie będę ich tu opisywał.

Przyznaję, już od jakiegoś czasu zastanawiałem się czemu urzędnicy są głupsi od normalnego człowieka. Przypuszczałem, że to jak siedzą całe dnie w przyciemnionym urzędzie to nie jest neutralne dla ich zdrowia.
Do tego apoptoza komórek mózgowych (opisałem ją TU), no ogólnie psują swoje zdrowie za pieniądze z wypłaty… która jest śmiesznie mała… aż śmiecham.
Nie bądź urzędnikiem

Kolejnym korzystnym wpływem słońca na człowieka jest zwiększona produkcja serotoniny, czyli hormonu szczęścia. W słoneczne dni jest większa produkcja tego hormonu i to nie ważne jaka jest temperatura.
Przypomina mi się jak pozytywnie reagują chorzy na depresję (to serio straszna choroba) kiedy mieszkają w słonecznych krajach.
Ale o tym może kiedy indziej.

Brak słońca u tych co pracują głównie w nocy i śpią w dzień może prowadzić do zaburzeń w produkcji melatoniny (hormon snu). Te zaburzenia w efekcie będą prowadzić do nowotworów.

Człowiek wyewoluował ze słonecznej Afryki, przez co w dużym stopniu jest zależny od słońca.
Fajnie by było gdyby każdy mógł z niego korzystać.

Podróżowanie

To naprawdę fajna forma spędzania czasu.
Serio
Sam jestem typem podróżnika.
A że moja osobowość składa się z dwóch typów – flegmatyk i zaraz po nim sangwinik – czuję się świetnie będąc sam, ale też chętnie zagaduję do obcych ludzi kiedy się znajdą w pobliżu (typy osobowości opiszę za jakiś czas).
Jednak mimo że dość sporo podróżowałem nie skupiałem się w ogóle na robieniu zdjęć miejscom. Robiłem za to zdjęcia przyrodzie.

Na szczęście zdjęciem poratował mnie Łukasz z kanału na Youtube PodróżoVanie – na zdjęciu Kasia i Łukasz

Ale dobra, już przechodzę do określonych podpunktów. Pewnie interesuje Cię to jak podróżowanie może wykorzystać na swoją korzyść dorosły i co ta forma rekreacji może dać dziecku.

WIĘKSI LUDZIE

Dorośli mają o wiele większe możliwości podróżowania niż dzieci.
I mimo, że organizmy mają najczęściej już ukształtowane (mózg człowieka kształtuje się do około 25 roku życia – opiszę to, tylko znajdę więcej o tym informacji) taka forma rekreacji też oddziałuje pozytywnie na ich organizmy.

Zacznijmy od tego jak „widzialnie” działa podróżowanie na człowieka.
Podczas wizyty w jakimś miejscu człowiek uczy się o nim dla siebie czegoś nowego. Czasem to są jakieś informacje, czasem postępowanie w nowej sytuacji, a czasem to odrobinka języka.

Bardzo polecam mówienie nawet słabo w innym języku. Wtedy się ćwiczy wymowę i masz szansę powiedzieć coś nowego, a jak druga osoba nie zrozumie to trudno. A nawet jeśli się przez to obrazi (na co są niewiarygodnie małe szanse) to… co Ciebie to obchodzi?


Jest też to czego nie widać.
W trakcie każdego wyjazdu (no chyba że all inclusive) uaktywnia się w każdym człowieku produkcja noradrenaliny (opisałem ten hormon TU).
Powoduje większe zaopatrywanie mózgu między innymi w tlen.
Kiedy człowiek stawia się w nowych warunkach, musi zacząć choć trochę decydować, wtedy zaczyna ona działać. A jeśli potrzebujesz jakiegoś widzialnego działania tego hormonu zważ się przed i po wyjeździe, powoduje też spalanie tłuszczu jak i mniejsze łaknienie.

MNIEJSI LUDZIE

Skupię się tu na dzieciach.

Ten u góry i u dołu to ja, a tak w ogóle uwielbiam westerny (ta podróż głównego bohatera)

Dzieci są tu super przykładem jak podróżowanie wpływa na człowieka.
Bo po pierwsze proces socjalizacji.

Dziecko, które spotyka różnych ludzi rozwija się o wiele lepiej niż jego rówieśnik zamknięty w szkole i spotykający w kółko tych samych ludzi w tym samym co ono wieku.
Ma wtedy szansę odezwania się i poznania kogoś innego.
Ma też szansę przyswojenia sobie nowych zachowań. W takim wypadku jego mózg może zadecydować nawet w późniejszym życiu czy choćby część danego zachowania jest o wiele lepsza niż to co dziecko widzi na co dzień.


Noradrenalina

Noradrenalina to hormon.

Jej wydzielanie skutkuje lepszym dotlenieniem i odżywieniem mózgu co jest dla dzieci niezwykle ważne.
Te wszystkie pozytywne rzeczy dostarcza krew, która jest o wiele lepiej transportowana dzięki niemu.

Zmniejszenie napięcia.

To jest bardzo ważne!
Dziecko, które siedzi zamknięte najczęściej większość tygodnia w jednym budynku (najczęściej) jest zmęczone tak jak dorosły po pracy. To sprawia, że też musi jak dorosły zmniejszyć napięcie organizmu.

Ruch i szybsze uczenie się

Ruch powoduje lepsze i szybsze uczenie się.
Człowiek, który doznaje różnych bodźców dzięki ruchowi jest w stanie o wiele łatwiej powiązać ze sobą odpowiednie informacje.
Co więcej ruch powoduje również lepsze ukrwienie całego organizmu co pozytywnie wpływa na zdolność przyswajania informacji przez mózg.

Spróbuj sam!
Nawet jak jesteś dorosły.

NAUKOWO

Jaki podróżowanie ma wpływ na człowieka?
Pozytywny.

Dorośli i dzieci mają wieeeelką szansę nauczyć się na przykład języków albo regionalizmów.
Sam uwielbiam podróżować po Polsce i dzięki temu nauczyłem się zwrotów i słówek z północy i południa, wschodu i zachodu kraju. Ale mam też dużo znajomych co podróżują za granicę. Tam też można poznawać języki jakie panują w danym miejscu. Historię, architekturę i tym podobne z danego miejsca.

Właśnie między innymi z tych powodów naprawdę warto podróżować. Warto też na te podróże zabierać od małego dzieci żeby miały bardzo dobre warunki do rozwoju.
Rozwoju swojego mózgu i motoryki co jest niesamowicie ważne w rozwijającym się dopiero.
małym człowieku.

Udanych wojaży! 🙂

Urbex – to jeden z powodów moich wyjazdów

Kucharzenie polowe

To bardzo fajny sposób na spędzenie czasu na łonie przyrody.
Po pierwsze spędza się ten czas w naturalnym otoczeniu.
Po drugie coś konkretnego się robi co ma fajny finał.
Po trzecie można prosto i smacznie zjeść.

Same zalety!

Poniższy wpis nie będzie standardowo podzielony. A to ze względu, że podaję tu tylko pomysły na kucharzenie no i naukowe wyjaśnienie.
Chociaż muszę tu wspomnieć, że oczekiwanie na pyszny wypiek i inne to świetne ćwiczenie, aby dziecko miało niższą preferencję czasu.

Ale przejdźmy już do samych przepisów.

Kowbojska fasolka

Pomysł na kowbojską fasolkę wziął się z naoglądania się westernow

Do jej wykonania potrzebne będą:
– puszka fasolki
– puszka pomidorów (najlepiej krojonych)

Wymieszaj fasolkę i pomidory ze sobą, podgrzej na ognisku i tyle.
Jeśli chcesz możesz potrawę doprawić ulubionymi przyprawami.

Cebulowe krążki

Cebulowe krążki + podpłomyki

Do ich wykonania będą potrzebne:
– jak największa cebula
– jak najcieńsze plasterki boczku
– wykałaczki

Cebulę krój na plasterki, tak aby później można było z niej wyjąć krążki.
Następnie takie krążki owij plasterkami boczku.
A żeby wszystko się trzymało złącz to wykałaczkami.

NAUKOWO

Pewnie zastanawiasz się co można z takiego kucharzenia polowego wyciągnąć.
Jest coś takiego jak niska preferencja czasowa (występująca u inwestorów). Jest to powstrzymanie się od natychmiastowego konsumowania dóbr na korzyść większej korzyści w przyszłości.
Plusy z oczekiwania na większe dobro przez dziecko opisałem TU.
Dziecko, które uczestniczy w takim przygotowywaniu potraw i czekaniu na finalny efekt uczy się, że warto czekać na większe i lepsze dobro.
Tylko trzeba mu to powiedzieć żeby było tego oczekiwania świadome.

Ten czas można poświęcić na rozmowę z nim (pytanie się go o jego myśli – upraszczam), czyli tworzenie z nim relacji.

Jeśli rodzic nie ma czasu dla dziecka, ono kiedy dorośnie nie będzie miało go dla niego.

Królowe ognisk – kiełbaski!

Jedzonko w lesie

Uwaga!
Przedstawione pomysły poniżej nie są propozycjami.
Sam musisz osądzić co będziesz robił.
Jeśli chcesz spożywać coś, weź pod uwagę możliwe alergie/nietolerancje pokarmowe, które mogą ci zaszkodzić.


Kieruj się zdrowym rozsądkiem!

Las sosnowy, w nim też można śmiało znaleźć jedzonko

Wybierając się do lasu większość ludzi nie jest w ogóle świadoma, że las oferuje mnogość przysmaków. Tylko trzeba o tym wiedzieć, trzeba też wiedzieć jak je przyrządzić żeby były pyszniutkie.

Mniejsi i Więksi ludzie

Postanowiłem połączyć te działy wpisu.
W lesie jest mnóstwo roślin, które można spożywać.
Tylko pamiętaj, jeśli wobec czegoś nie jesteś pewny nawet tego nie ruszaj.

Moim ulubionym pokarmem są pokrzywy.
Najlepiej zbierać je kiedy są młodziutkie jednak w starszych liście będą jeszcze spoko.
Można z nich zrobić wywar, który można pić, można też zrobić z nich placuszki.
Jeśli uznasz, że chcesz z nich coś robić i nie wiesz co, internet jest pełen przepisów na ich przerobienie.

Młodziutka pokrzywa

Następnym moim ulubionym pokarmem są liście mniszka lekarskiego.
We Francji są nazywane sałatą rukolą (chyba, choć bardzo mi się wydaje).
Można je jeść na surowo.
Ale nie tylko to w nim lubię.
Uwielbiam też syrop z jego kwiatów z dodatkiem goździków (goździk działa przeciwbakteryjnie)

Tylko nie pomyl go z mleczem!

Syrop z mniszka lekarskiego + goździki = pychota


Jeżyna
Oczywiście ma pyszniutkie owoce, ale czy wiedziałeś także o tym, że można spożywać jej liście?
Tak, można z nich przygotować wywar i pić go.
Jeżyna posiada również w sobie witaminę K potrzebną do syntezy osteokalcyny. Jej niedobór wpływa na osłabienie kości.
Jeżyna pozytywnie też wpływa na proces odchudzania, tylko mówię.
Czemu nie być grubym przeczytasz TU. Poza tym to niezdrowe.

Kasza
Tu niespodzianka bo taką kaszę trzeba zabrać ze sobą, ale jeśli mowa o kaszy gryczanej to ma w sobie dużo flawonoidów.

Kasza gryczana + papryka w occie

Dzika róża
Posiada w sobie flawonoidy jednak jest chwalona głównie za ilość witaminy C.
O witaminie C możesz poczytać TU.
Jest jadalna na surowo jednak trzeba pamiętać, aby nie jeść jej nasion.
Posiadają włoski, które powodują niemiłosierne swędzenie.
Można z niej robić nalewki, konfitury, przepisy znajdziesz w internecie.

Owoce róży psiej (rosa canina), najpopularniejsza w Polsce

Czarny bez
To bardzo fajna roślina.
Można przetwarzać jej kwiaty jak i owoce. Syrop z kwiatów działa na układ oddechowy.
A same kwiaty na krzewie niesamowicie pachną.

Kwiaty czarnego bzu


Jeśli chcesz posadzić u siebie wyrośnięty już krzew czarnego bzu, ale nie masz czasu na kopanie itd.
Drobna wskazówka.
Gotowy krzew z korzeniami można postawić w miejscu dla niego przeznaczonym i wystarczy bryłę z korzeniami obsypać na przykład chwastami. Te zamienią się w ziemię za kilka miesięcy, a korzenie wrosną w glebę.

Śmieszny obrazek opisujący czynności potrzebne do posadzenia krzewu czarnego bzu (chociaż nie lubię tego tekstu)

Naukowo

Wymienione rośliny (i z tego co wyczytałem wszystkie inne) mają w sobie flawonoidy.
Pomagają roślinom mieć piękniutki kolor, pomagają im też żeby nie były podatne na infekcje.
No mnóstwo korzyści z nich mają.

A jak działają na człowieka flawonoidy?
Na przykład opóźniają proces starzenia się, albo działają przeciw rakowi.
Jednak to nie jedyne zbawienne działania.
Działają również pozytywnie na obniżenie ciśnienia, ujędrniają żyły itp.

Są różne rodzaje flawonoidów, opiszę jedynie dwa jednak pamiętaj, że jest ich więcej.
Antocyjany
O nich dowiedziałem się jako o pierwszych przy okazji czytania o czeremsze.
Powodują poprawę wzroku poprzez stymulację krążenia w gałce ocznej.

Kannaflawiny
Lubię je bo pisałem artykuły o leczeniu stwardnienia rozsianego. W sumie głównie dlatego.
Ten rodzaj niweluje stany zapalne i działa na szkodę infekcji.

Mnóstwo jest rodzajów flawonoidów, a te wpływają pozytywnie na organizm człowieka.
Korzyści z pochłaniania wraz z jedzeniem związków flawonowych jest mnóstwo. Wymienianie ich można zacząć od tego, że są naturalne, a jak naturalne to metabolizują się szybko i w całości. A na tym przede wszystkim warto żeby zależało człowiekowi.

Grywalizacja

Termin wywodzący się z angielskiego gamification.
To bardzo fajne narzędzie do samo-motywowania się przez ludzi przy wykonywaniu nawet nudnych zajęć.
Poniżej dam tylko po jednym przykładzie jej zastosowania przy dużych i małych ludziach, w których sam uczestniczyłem. A części naukowo tutaj nie będzie.
Inne sposoby jej zastosowania zależą jedynie od Twojej wyobraźni.

2008 rok – po raz pierwszy zetknąłem się z przyznawaniem punktów na tym kursie – było bardzo gorąco

Nie pamiętam kiedy dokładnie zetknąłem się z tym terminem jednak pamiętam kiedy zetknąłem się z jego „mechaniką”. Był to rok 2008 kiedy to z kolegami wykonywaliśmy momentami nudne czynności i dopingowaliśmy się przyznawaniem „punktów do lansu”.
To była bardzo subiektywna ocena kto ile aktualnie zdobył jednak bardzo nam pomagała w cięższych chwilach.
Co ważne, każdy mógł je przyznać.

Duzi ludzie
U nich sprawa jest prosta, wystarczy żeby nawet jedna osoba zaczęła takie punkty z rzadka przyznawać podczas czegoś mozolnego i miała drugą osobę, która zacznie to naśladować.
Wtedy przychodzi więcej ludzi, którzy naśladują daną pozytywną czynność.

To zwykła psychologia.
Zawsze potrzebny jest pierwszy naśladowca żeby następni ludzie przyłączyli się do danego „wydarzenia”.

Spróbuj 🙂

Mali ludzie
Raz byłem opiekunem na koloni w górach.
Moja była grupa dziewięciu 11 latków i jednego 10 latka.
Mimowolnie zacząłem przyznawać chłopakom „punkty do lansu” co bardzo im się spodobało. Tak bardzo, że sami zaczęli sobie je przyznawać ja już nie musiałem w tym uczestniczyć.

Dodatkowo całą kolonię wpajałem im poczucie sprawczości (o sprawczości możesz poczytać TU). Że każdy na wycieczce musi nosić swój plecak bo jak spadnie (nie daj Boże) i będzie musiał sam czekać na pomoc to dalej będzie miał wodę do picia, jedzenie i kurtkę. Będzie mógł sobie sam pomóc, jeśli będzie mógł działać.
Zabawnie się stało podczas wycieczki, kiedy równoległa grupa dziewczynek poprosiła moich chłopaków żeby ponieśli im plecaki… odmówili. 😀
Kiedy byłem wolontariuszem często mówiłem NIE, tylko mówię.
W każdym razie idąc na górę żaden nie narzekał tylko nawzajem motywowali się przyznając sobie punkty.

Tak więc niesamowicie polecam grywalizację jako skuteczne narzędzie do samo-motywowania się ludzi. To niesamowicie skuteczne narzędzie w walce z mozolnością i nudą jakiegoś czasu.

Odpoczynek w ciszy

Więksi ludzie
To bardzo fajne kiedy można odpocząć sobie po jakimś wysiłku.
Najlepiej w ciszy, a najlepiej zrobić to w lesie (ze względu na fitoncydy – fragment „naukowo”).
Bardzo dobrym pomysłem jest nawet przespanie się w lesie choćby jedną noc żeby nawdychać się ich bardzo dużo
Pomocne będą w tym owiane sławą hamak i reszta do niego. Jednak jeśli ich brak nic straconego!
Równie dobrze do tego nada się karimata rozłożona na ziemi, lub w ostateczności usypane liście, na których można ciepło się położyć.

Kiedyś znalazłem kawały kory ze spróchniałej sosny i uznałem, że wybuduję z nich swoje małe schronienie na noc

Mniejsi ludzie
Rozwijające się małe dzieci i ludzie z różnymi dysfunkcjami umysłowymi potrzebują ciszy.
To w niej możliwy jest odpoczynek dla obciążonego mózgu.
Obecnie jesteśmy wystawieni na mnóstwo alarmujących dźwięków (ryczące pojazdy, głośna muzyka itd. sam wiesz lepiej co Cię otacza 🙂 ).
Tak więc zaserwowanie ciszy takiemu mózgowi wpływa na niego zbawiennie.

Wspomnienie:
Pamiętam jak mieszkałem na osiedlu (nie powiem gdzie bo wstyd) obok bloku, gdzie była patola. Co sobotę puszczali głośno muzykę z balkonu zamiast ją puścić obok siebie bo stali przed klatką, no ale nie można wymagać od nich myślenia.
Skutecznie dbali żeby ich mózgi nie były za duże, to trzeba im przyznać.

Zdjęcie zrobione podczas zajęć dla autystyka, podczas których nauczył się sam jeść jagody i robić supełek (niestety nie mam za dużo zdjęć z tych zajęć)

Naukowo
Nawet dwie godziny ciszy dziennie powoduje wzrost neuronów w mózgu.
Po raz pierwszy zaobserwowano to u szczurów poddanych działaniu ciszy. Po jakimś czasie sprawdzono jaki miało to na nie wpływ. Zaobserwowano wzrost komórek mózgowych w hipokampie (odpowiada za emocje, orientowanie się w terenie itd.).
Jednak taki wzrost jest tylko możliwy w ciszy. Co za tym idzie możliwa jest regeneracja komórek mózgowych dzięki niej.

Zabawa na śniegu

1. Więksi ludzie

„Wypad” w dzicz może być niezapomnianym przeżyciem.
Czasem taki „wypad” może być nazwany „męską przygodą”. Zwłaszcza, jeśli nocuje się w śniegu w spartańskich warunkach.
Może to być coś niesamowicie fajnego, tylko trzeba się do tego odpowiednio zabrać.

Upuściłem kiedyś te rękawiczki i nie chciało mi się ich już podnieść, kiedy sobie to uświadomiłem szybko się zebrałem w sobie i zacząłem działać

Na początku dobrze jest znać chociaż podstawy.
Podstawy takie jak:
– kiedy jest zimno chce się mniej pić, ale z kolei energia bierze się z jedzenia,
– ciało produkuje ciepło, więc jeśli z kimś jesteśmy i śpimy bez żadnego okrycia warto spać stykając się plecami (na nerkach jest jedno z miejsc większego rozprowadzania krwi),
– kiedy jest bardzo mroźno, ktoś uznaje, że jest mu zimno i kucnie sobie na chwilę to jest pierwsza faza umierania, trzeba się przed tym bronić przyjmując np. jakąkolwiek dawkę ciepła.

Sam mogę przyznać się do trzech takich momentów kiedy było mi już wszystko jedno i chciałem „tylko” na chwilkę usiąść.

Ok, kiedy już jakieś podstawy mamy możemy zabrać się za dalszy ciąg
A będzie on bardzo prosty bo będzie jedynie mówił o niektórych sposobach na nocleg.

1. To nocleg z osłoną od wiatru i izolacją od podłoża, przez które można się niesamowicie wyziębić.
Do „materaca”, który izoluje świetnie nadają się gałęzie iglaków (np. świerk). Jednak mogą to też być grubo ułożone trawy.

2. O tym wspomniałem wcześniej. A mianowicie, jeśli jesteśmy z kimś na czas snu można się połączyć wspólnie plecami. To właśnie na dole pleców (upraszczam) znajdują się nerki, które mają jedno z największych rozprowadzań krwi, dzięki temu mogą przekazywać z łatwością ciepło.

O takim iglo zaraz przeczytasz

3. Budowa iglo, w którym będzie się spało. Jeśli ma otwarty otwór wejsciowy nie będzie działało na rzecz gromadzenia ciepła. Będzie za to takie iglo skutecznie osłaniało przed lodowatym wiatrem i opadem śniegu.


2. Mniejsi ludzie

Tu zupełnie inaczej aktywność na śniegu wygląda, bo jest o wiele łatwiejsza.
Dla ludzi z mniejszym zakresem motoryki (ruchu) idealnym rozwiązaniem będzie zwiększenie ilości odbieranych bodźców. Piszę tu o niesamowitych ograniczeniach.

Nawet dotknięcie zimnego śniegu może być takim zwiększeniem.

Tak samo u dzieci, u których mózgi się dopiero rozwijają dotykanie zimnego śniegu stymuluje rozwój połączeń nerwowych.
Nie tylko w mózgu, lecz także w miejscu gdzie zimno zostało dotknięte (skóra to największy receptor czuciowy w organizmie).


3. Naukowo

Zimno przez jakiś czas jest wskazane dla zdrowia.

Jak wykazano/jest zalecane zimno wpływa pozytywnie na zwiększenie wydolności układu immunologicznego (czyli zwiększa odporność).

Działa również podczas snu na spalanie tkanki tłuszczowej oraz na samą jakość snu poprawiając ją.
To nie działa u urzędników, których ciała „z radością” gromadzą tkankę tłuszczową. U nich zimno wpływa tak samo jak u każdego człowieka jednak produkują dużo/często kortyzol (hormon stresu), który wpływa dodatnio na gromadzenie tkanki tłuszczowej. Chociaż jeszcze o tym poczytam bo może wynika jakieś „czary mary” i tłuszcz z nich magicznie znika, napiszę o tym TU jeśli doczytam coś nowego.

UPDATE WPISU: Jak obiecałem, dopisuję. „Czary mary” nie wynika u urzędników.
Urzędnicy prawie zawsze tyją przez nadmierne wydzielanie się kortyzolu.
Poczytasz o nim TUTAJ.

Również swędzenie po ukąszeniach komarów zmniejsza się dzięki zwężeniu się naczyń krwionośnych przez wpływ zimna (a dokładnie to naczyń włosowatych). Dzięki temu zabiegowi nie jest transportowane aż tyle histaminy (histamina uwalnia się z komórek tłuszczowych, czyli lepiej nie być grubym), albo w ogóle nie jest transportowana.

Niska temperatura również wpływa pozytywnie na usuwanie toksyn z organizmu.

Ogień

Pokazuję na początku płomień żeby wprowadzić każdego w dobry nastrój, ale o tym na końcu

1. WIĘKSI LUDZIE

Naczynie, które normalnie się spala pozostaje nietknięte jeśli jest w nim woda

To bardziej propozycja wykorzystania ognia do ułatwienia sobie życia w trakcie obozowania albo po prostu spędzania aktywnie czasu na łonie natury.

Wykorzystując ogień możesz zrobić wiele.
Nie będę tu opisywał standardu o pieczeniu kiełbasek i gotowaniu kawy na ognisku.
Opiszę na przykład taką aktywność jak wypalenie prostego naczynia lub jeśli jesteś nastolatkiem możesz przeprowadzić eksperyment, który urozmaici szkolną naukę z podręcznika.

Woda ma ogromną pojemność cieplną

Takim prostym eksperymentem może być sprawdzenie „pojemności cieplnej” jakiegoś obiektu, na przykład torebki foliowej napełnionej wodą.

Ciekawostka:
Ognisko to świetny czas na małe żarty.
Czasem lubię sobie zażartować podczas kursu, który prowadzę mówiąc coś w stylu „siedzimy wokół ogniska, może pośpiewamy, Marysiu zaśpiewaj nam techno”.
Spróbuj (czasem ktoś zamilknie zastanawiając się „co jest grane?”), komuś pomożesz się uśmiechnąć. 🙂

2. MNIEJSI LUDZIE

Często wspominam, że u dopiero rozwijających się dziecięcych mózgów naturalna stymulacja jest ważna.
Pomaga ona poznawać świat i nabywać coraz więcej połączeń nerwowych w mózgu.
Dlatego poznawanie takich zjawisk jak płomień spowoduje, że dziecko pozna je i będzie wiedziało „co to jest”. Wtedy jest mniejsza szansa na wywołanie pożaru np. w domu.
Bardzo często eksperci mówią o poznaniu wcześniej jakiegoś zjawiska/czynności żeby nie poznawać go w trakcie zaistnienia tegoż.

Osoby z dysfunkcjami dzięki pomarańczowym dodatkom w swoim otoczeniu (fragment „naukowo”) mogą patrzeć optymistycznie na przyszłość.
Oczywiście tu należy każdego traktować indywidualnie bo każdy człowiek jest inny.

3. NAUKOWO

W tym miejscu będzie jedynie o kolorze płomienia, który naturalnie jest pomarańczowy (czasem jego wariacje).

Pomarańczowy płomień 🙂

Jak już opisałem krótko kilka kolorów w połączeniu z rekreacją (zielony, fragment „naukowo” i niebieski, fragment „naukowo”) tak teraz wezmę się za kolor pomarańczowy i jego wpływ na człowieka.

Na początku jego opisywania wspomnę, że może być wykorzystywany do stymulowania.
A teraz do sedna.
Kolor pomarańczowy (jak dowiodły badania) powoduje, że człowiek zaczyna patrzeć optymistycznie na przyszłość. Można to zaobserwować w czasie „po ognisku” kiedy to ludzie, którzy w nim uczestniczyli są często radośniejsi i mają więcej energii.

Ciekawostka:
Jest czasem wykorzystywany w reklamach do entuzjastycznego podchodzenia do zakupów.

Woda – naukowo

Ten wpis będzie dość krótki bo tym razem napiszę jedynie naukowe fakty o rekreacji z wodą, a właściwie o już samym przebywaniu w jej bliskości.
Tylko tyle, bo nie chcę nikomu sugerować niczego z nią związanego. Z doświadczenia wiem, że czasem człowiekowi może zabraknąć umiejętności albo rozwagi, wtedy przydarzają się często wypadki.

Teraz jaką formę rekreacji wybierzesz w związku z wodą mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawić i będziesz bezpieczny.
A poniżej naukowe fakty w związku z wodą.

Naukowo

Na początku wspomnę jedynie, że ciało człowieka składa się w około 60% z wody, ale mózg już w około 75%.
Tak więc ilość wody w ciele jest duża.

Ale do sedna.

Bliskość wody powoduje wytwarzanie w człowieku takich hormonów jak serotonina (jeden z hormonów szczęścia), dopamina (hormon przyjemności), oksytocyna (hormon więzi).

Z kolei poziom kortyzolu (hormon stresu) obniża się, co jest wykorzystywane w terapii żołnierzy wracających z Afganistanu czy Iraku przy pozbywaniu się „zespołu stresu pourazowego” (w USA).

Co więcej, kolor niebieski wpływa na poprawę skupienia.